Ulica Gryfia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Ulica Gryfia

Pisanie  Rarity on 2/11/2013, 18:53

Jedna z ulic w gorszej dzielnicy miasta. Jest całkiem długa, ale wzdłuż niej ciągną się tylko wielkie, szare bloki mieszkalne. Żadnych teatrów, muzeów, innych obiektów wyższej rozrywki (których i tak w Rusteroth było jak na lekarstwo), wyłącznie mnóstwo mieszkań dla kuców, które nie miały zbyt wiele pieniędzy. Sporo tutaj barów i pubów, w których co i już wszczynane są bójki, ale i tak nikt nie zwraca na to uwagi. Na końcu ulicy, przy skrzyżowaniu z aleją Pokoju, stoją najstarsze i najbrzydsze bloki, a w dodatku większość latarni jest przepalonych, przez co panuje mrok.
avatar
Rarity
Admin/Mistrz Gry

Liczba postów : 241
Join date : 04/06/2013
Skąd : Ponyville

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica Gryfia

Pisanie  Rarity on 2/11/2013, 19:10

Pegaz o imieniu Snow Maker przykucnął w jednej ze ślepych uliczek, wyglądając zza ściany. W jego pysku lśnił nóż. Jego celem nie było zabić, a raczej wymusić oddanie pieniędzy i innych kosztowności - za coś trzeba w końcu żyć. Musiał tylko poczekać na jakiegoś nadętego, słabego ogiera czy obwieszoną błyskotkami klacz...

~~

Rarity wracała przez ulicę Gryfią do swojego mieszkania. Normalnie nie zapuszczała się w te rejony miasta, ale jej linia autobusu miała właśnie parodniową przerwę, bo przebudowywali kawałek drogi, który był już tak dziurawy, że nie dało się nim jeździć. Klacz westchnęła, patrząc na obdrapane bloki. Żałowała, że nie ma samochodu, którym mogłaby się bezpiecznie przeprawić przez taką dzielnicę.
Muszę sobie załatwić prawo jazdy...
Nie widziała żywej duszy, więc przypuszczała, że jest sama. Szła w stronę Alei Pokoju, robiło się coraz ciemniej. Nikomu nie chciało się wymienić żarówek w latarniach... Rarity przeszedł dreszcz. Chciała przejść przez ten kawałek jak najszybciej.
Niestety, nie było jej to dane. Nagle z bocznej uliczki wyskoczył biały pegaz z zieloną grzywą. Miał na sobie jakieś brudne ubranie, ale wyjątkowo nie na to zwróciła uwagę. W jego pysku połyskiwał nóż, a jego mimika sugerowała typowego szaleńca.
Jednorożec cofnął się o krok, zdjęty zgrozą. Pegaz podszedł tymczasem bliżej.
- Witaj, piękna. Co powiesz na to, żebyś oddała mi swoją torebkę i biżuterię, a ja w zamian za to puszczę cię wolno? - przyjrzał jej się dokładniej i uśmiechnął się. - Chociaż po namyśle, zobaczenie cię bez sukni nie byłoby złe...
Zacisnęła zęby na tę uwagę i w tej samej chwili zobaczyła nieopodal leżący kamień. Nie zastanawiała się; jej róg rozbłysł, a kamień poleciał w stronę napastnika. Ogier uniknął ciosu, a wyraz jego twarzy zmienił się na wściekły. Doleciał migiem do Rarity i przygwoździł ją do ziemi.
- Skoro chcesz się bawić tak, to ja nie mam nic przeciwko...
Klacz wyrywała się i piszczała, ale pegaz był silny. Pozostawało jej tylko jedno.
- POMOCY!
avatar
Rarity
Admin/Mistrz Gry

Liczba postów : 241
Join date : 04/06/2013
Skąd : Ponyville

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica Gryfia

Pisanie  Gość on 2/11/2013, 19:50

Nudził się i nie miał szczerej ochoty czytać. Dlatego po namyśle zlazł ze swojej kanapy, narzucił na grzbiet stary, brązowy płaszcz i poszedł do sypialni, by wyciągnąć maleństwo kalibru 10 mm oraz umocował do swojego boku zaostrzony kawałek blachy, który uważał za pełnoprawny miecz.
Teraz szedł wśród ciemności, powoli, spoglądając w każdy ślepy zaułek. Jakże go kusiło, aby podnieść głowę i rozkoszować się widokiem gwiazd! Jednak nie mógł, bowiem jego życie jest służbą prawu i sprawiedliwości. To jest to, o czym tak naprawdę marzył jeszcze przed wojną. I był prawie szczęśliwy, bo… przydałaby mu się klacz, która ogrzałaby łóżko i robiła domowy, cywilizowany obiad, niekoniecznie codziennie. Owszem, coś tam potrafił ugotować, ale daleko mu było do perfekcji w tej sztuce, a w tym świecie żałował, że niespecjalnie się przykładał, gdy wszystko było nowe, bezpieczne, tanie, świeże i zdrowe, na wyciągnięcie kopyta.
Rozmyślania przerwał mu krzyk przedstawicielki płci żeńskiej. Bez namysłu z niemal beztroskiego kłusu przeszedł w cwał. Ciemny, nieoświetlony świat przemijał mu przed oczami, a jego róg zabłysnął, gdy odbezpieczał pistolet. Bez problemów dotarł na miejsce dopiero inicjującej się zbrodni. Sprawdził bezpieczeństwo i upewnił się, czy sytuacja na pewno wygląda tak, jak to odebrał na samym początku.
Wyciągnął z pomocą magii pistolet i wycelował w bandziora.
- Pierwsze i ostatnie ostrzeżenie. Rzuć broń, wstań, żadnych gwałtownych ruchów - rozległ się jego głos. Miał już w głowie wyrok dla winnego i mimowolnie się uśmiechnął. Naprawdę kochał swoją pracę.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ulica Gryfia

Pisanie  Rarity on 3/11/2013, 17:15

Biały pegaz puścił Rarity i wstał, kiedy tylko usłyszał komendę. Jednak nic nie wskazywało na to, że zamierza  wycofać lub rzucić broń. Kto wie, parę dobrych ciosów i uników, a być może policjanta się pozbędzie, natomiast klacz nie ucieknie daleko... Na początek trzeba odwrócić uwagę przeciwnika.
- Może chwilę porozmawiamy? Sytuację da się łatwo wyjaśnić... - zaczął.

~~

Klacz była przerażona. Jeszcze nigdy nie znalazła się w takiej sytuacji. Niby mieszkała w Rusteroth już długi czas, ale prawie zawsze poruszała się po względnie bezpiecznych dzielnicach. A teraz, po tym wszystkim, z pewnością nie zamierza ponownie zapuszczać się w takie miejsca ponownie. Kiedy usłyszała stukot kopyt, zapaliła się w niej iskierka nadziei. A gdy nieznajomy odbezpieczył broń i usłyszała jego głos, zachciało jej się płakać ze szczęścia. Napastnik puścił ją, a Rarity podbiegła szybko do szarego jednorożca i schowała się za jego plecami. Nie przepadała za byciem biedną, bezradną klaczką, bo bić się umiała. Ale tamten ogier miał nóż i w dodatku wyglądał na takiego, który wiedział, jak się nim posługiwać. Wolała odpuścić walkę na gołe kopyta w tym wypadku, a na szczęście los zesłał jej tajemniczego ogiera. Westchnęła cicho i obserwowała rozwój sytuacji.
avatar
Rarity
Admin/Mistrz Gry

Liczba postów : 241
Join date : 04/06/2013
Skąd : Ponyville

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica Gryfia

Pisanie  Gość on 3/11/2013, 18:11

Niewątpliwie Last Prayer miał ciekawe podejście do wymierzania sprawiedliwości. Spojrzał w oczy pegaza, bo tak powinien postępować honorowy kat.
- W imieniu prawa i mieszkańców Rusteroth, skazuję cię na śmierć - natychmiast wystrzelił w jego głowę. W tym świecie nie było miejsca na więzienie i bezstresowe podejście. Prawo powinno być jasne i klarowne, wyroki również.
Wiedział, że był podobny do bandytów błąkających się na pustkowiach. Swoim wyrachowaniem i okrucieństwem z pewnością przewyższał wielu z nich. Z drugiej strony, pasowało mu to. Bo jednak byli ci, którzy patrzyli na niego z wdzięcznością, może i nawet często związaną ze strachem, ale i tak było dobrze. Kto by pomyślał, że wykształcony prawnik będzie się w ten sposób spełniał zawodowo ?

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ulica Gryfia

Pisanie  Rarity on 5/11/2013, 16:02

Krzyknęła, kiedy ogier wystrzelił. Nie spodziewała się tak szybkiego wyroku. Ten pegaz z pewnością nie miał dobrych zamiarów, lecz zasługiwał na podarowanie mu chociaż szansy obrony. Ale może w sumie to dobrze, że już po wszystkim... To też pewien rodzaj sprawiedliwości, prawda?
Z jednej strony widok osuwającego się na ziemię ciała i plamy krwi pokrywającej chodnik był dla niej obrzydliwy, a z drugiej nie mogła oderwać od tego wzroku. Patrzyła się na to dłuższą chwilę, ale w pewnym momencie zrobiło jej się niedobrze. Zmusiła się, żeby odwrócił głowę i spojrzeć na wybawiciela. Dopiero teraz przyjrzała mu się porządnie.
Był to wysoki, postawny, szary ogier. Wzbudził w Rarity uznanie i pewien... szacunek? Ktoś taki umiał się bronić - nawet, gdyby nie była świadkiem wcześniejszej akcji, mogłaby łatwo dojść do takiego wniosku. Czarna grzywka opadała na ciemnofioletowe oczy. Sam ich kolor był piękny, bardzo nietypowy, ale oczy wydawały się białej klaczy dziwnie puste. Nawet trochę straszne. Ale przecież uratował ją przed chwilą, na pewno nie był złym kucykiem. Odchrząknęła cicho.
- Bardzo panu dziękuję, nawet pan nie wie, jak bardzo mi ulżyło, kiedy usłyszałam stukot kopyt - odezwała się i uśmiechnęła słabo. Nadal była w szoku. Odetchnęła głęboko, próbując się uspokoić. - Przykro mi, że poznajemy się w takich okolicznościach, ale mogę przynajmniej znać imię swojego wybawcy? Ja jestem Rarity.
avatar
Rarity
Admin/Mistrz Gry

Liczba postów : 241
Join date : 04/06/2013
Skąd : Ponyville

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica Gryfia

Pisanie  Gość on 5/11/2013, 19:02

Przez pewien czas obserwował ciało pegaza. Nie liczył istnień, które posłał do innego świata, gdyż musiałby siebie uznać za potwora i możliwe, że oszalałby. W końcu się odezwał.
- Nazywam się Last Prayer. Jestem szeryfem tego miasta. Do usług - uśmiechnął się, przyglądając się klaczy. Śnieżnobiała sierść i zadbana fioletowa grzywa niewątpliwie dodawały jej niecodziennego uroku. Był pewien, że żaden ogier nie odmówiłby jej piękna, które posiadała.
- Damy nie powinny chadzać takimi miejscami. Któregoś razu może mnie nie być. Nie jesteś ranna? Wszystko w porządku? - podszedł do niej, wcześniej jeszcze raz omiatając oczyma ulicę. Z bliska jej uroda jeszcze bardziej oślepiała, ale lata spędzone w powojennym świecie zahartowały go, więc kwestię towarzystwa klaczy w łożu dawno zepchnął na dalszy plan. Mimo to, gdyby była okazja znalezienia urodziwej partnerki, z pewnością by jej nie stracił - Odprowadzę panią do domu. Proszę się nie obawiać - nie musiał wymuszać uśmiechu, bo w jej obecności wyszło to jakoś bez problemów. Mimo wszystko, w jego oczach brakowało życia. Lecz czy brak czułości w tym świecie był czymś złym?

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ulica Gryfia

Pisanie  Rarity on 6/11/2013, 16:08

Powoli dochodziła do siebie. Apokalipsa wprawdzie zwiększyła jej wytrzymałość psychiczną, ale nadal nie była zupełnie przyzwyczajona do widoku śmierci.
- Zazwyczaj nie pojawiam się w takich miejscach, ale autobus 395 ma kilkudniową przerwę i niestety jestem zmuszona wracać przez tę nieciekawą dzielnicę - spojrzała w oczy ogierowi. Uśmiechał się i już nie wydawał się taki straszny. Właściwie wyglądał w tej chwili bardzo miło, jak kuc godny zaufania.
- I tak, wszystko ze mną w porządku. Pojawiłeś się na czas, Last - uśmiechnęła się, już znacznie pewniej. Na propozycję odprowadzenia do domu w duchu bardzo się ucieszyła, ponieważ po tym incydencie naprawdę nie czuła się na siłach wracać sama do swojego mieszkania. Gdyby została sama, wracałaby z duszą na ramieniu. Jednak nie pokazała tego po sobie, a jedynie skinęła głową.
- Dziękuję, to bardzo miłe z twojej strony.
Ruszyła, idąc wolno przy boku Lasta. Przyglądała mu się ukradkiem - w końcu gapienie się komuś prosto w twarz nie jest ani grzeczne, ani zbyt komfortowe. Ze swoich obserwacji szybko wyciągnęła, że jednorożca zdecydowanie można nazwać opanowanym, a przynajmniej sprawiał takie wrażenie.
- Często patrolujesz ulice w tej dzielnicy? - spytała, chcąc dowiedzieć się czegoś o nowym kucyku.
avatar
Rarity
Admin/Mistrz Gry

Liczba postów : 241
Join date : 04/06/2013
Skąd : Ponyville

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica Gryfia

Pisanie  Gość on 6/11/2013, 16:55

- Jest wiele niebezpiecznych miejsc w tym mieście, ta dzielnica to tylko jedno z nich. Czasem muszę zajrzeć do spokojniejszych lokacji, w końcu ci najbogatsi utrzymują mnie, muszą więc mieć pewność, że chronię ich... źródła dochodu. Na swój sposób to makabryczne, ale taki już jest ten świat. Teraz jesteśmy podzieleni na bogatych, służących i wyrzutków - jemu nawet całkiem pasowała obecna sytuacja. Nie musiał walczyć o awans, gdyż awansował bardzo wysoko i na dłuższą metę mógłby się tylko ubiegać o miejsce w radzie miasta, opcjonalnie o tytuł burmistrza, jednak wpływowi rywale bez problemu by go wykończyli.
Jaki numer ma pani mieszkanie ? - zapytał, wkraczając w lepszą okolicę Rusteroth. Odrapane oraz popadające w ruinę budynki biedoty mocno kontrastowały z primitywnie i kosztownie odnowionymi pałacykami i apartamentowcami. Kiedyś niejeden artysta zapewne chciałby namalować obraz przedstawiający te rażące po oczach różnicę. Dzisiaj nikogo to nie szokowało, bowiem nikt nie wychowywał się w stuprocentowo szklarnianych warunkach. Wszyscy przywykli do teraźniejszego stanu rzeczy i raczej mało kto zawracał sobie głowę sztuką, a jeśli jednak, to był krezusem, któremu zbywało nawet w takiej rzeczywistości.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ulica Gryfia

Pisanie  Rarity on 7/11/2013, 16:16

Last miał rację. Bogaci rządzili, nieco mniej zamożni usługiwali im, a klasa najniższa zamieniła się w różnego rodzaju przestępców i bandytów. Rarity uplasowała się gdzieś pomiędzy bogatymi a służącymi. Pracowała jako krupierka w kasynie, w którym zbierała się elita Rusteroth, ale sama miała pieniądze na wyjścia do restauracji czy też na shopping w dobrych sklepach. Oczywiście ze wszystkich sił starała się zarobić jak najwięcej pieniędzy, żeby uzyskać odpowiedni status i wreszcie zostać uznaną za pełnoprawną elitę.
- Bogaci zawsze byli i będą, a ponadto zawsze mieli pewien rodzaj władzy nad biednymi. Wystarczy wspomnieć canterlocką elitę... - uśmiechnęła się. Mimo że wśród kucyków z Canterlotu było mnóstwo snobów, ona zawsze czuła się tam jak ryba w wodzie i aż do początków apokalipsy starała się wkupić w łaski tamtejszych kuców. I trzeba przyznać, że całkiem jej się to udawało... Kto wie, może gdyby nie zniszczenie świata, przeprowadziłaby się do stolicy i zostałaby gwiazdą, sławną w całej Equestrii?
- Mieszkam pod numerem 416. Całkiem niedaleko stąd - odpowiedziała, w duchu wzdychając z ulgą na widok lepszej dzielnicy. Mieszkała w wysokim apartamentowcu, w dodatku na jednym z ostatnich pięter, więc często obserwowała panoramę części miasta. Na początku, jako kuca o silnym zmyśle estetycznym, strasznie raziły ją różnice, ale później się przyzwyczaiła. Przecież już do końca życia miała się temu przyglądać..
avatar
Rarity
Admin/Mistrz Gry

Liczba postów : 241
Join date : 04/06/2013
Skąd : Ponyville

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica Gryfia

Pisanie  Gość on 15/2/2014, 16:37

Różowa kulka skakała po drodze na swoich wyglądających na krótkie nóżkach. Miała wrażenie, że kiedyś już tutaj była, ale w zasadzie to było raczej niemożliwe w końcu nawet jako mała klacz nie oddalała się zbytnio od domu. Tak czy tak musiała jakoś zarobić na siebie i całe swoje życie, praca dobra nie była ale robiła to co tak na prawdę kochała czyli - rozbawiała innych. Może nie wychodziło to najlepiej, ale prawie wszyscy, którzy na nią patrzyli robili to "aww" i chociaż na chwilę się uśmiechali. Brakowało jej tego tutaj, ale przecież to było raczej normalne przez te wszystkie zdarzenia, które miały miejsce.
- Blbbpfft - Powiedziała i zaraz sama sobie przytaknęła. Co powiedziała? Celestia jedna wie, chociaż w zasadzie też nie wiadomo. Stanęła na swoim miejscu gdzie stała zawsze i kapelusz(wciągnięty z futra) położyła przed sobą czekając na jakichkolwiek przechodniów.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ulica Gryfia

Pisanie  Trixie on 15/2/2014, 19:12

Trixie miała paskudny humor. Po raz kolejny słońce obudziło ją o świcie. Miała to nieszczęście, że jej okna wychodziły na wschód. Nawet plakaty, którymi je zasłaniała nie powstrzymywały promieni słonecznych. Z dnia na dzień coraz bardziej ją to denerwowało, ale teraz miarka się przebrała. Uznała, że najwyższy czas zakończyć to. Przecież jej publika nie mogła zobaczyć jej z podkrążonymi oczami! O nie! Dlatego wybrała się na spacer do najbogatszych dzielnic. Normalnie nie był to duży dystans do przebycia od jej mieszkania, ale niedawno zawalił się jeden z budynków, torując tym samym ulicę, którą zazwyczaj doszłaby do centrum. Niestety dziś by dotrzeć na miejsce, musiała przejść przez ulicę Gryfią. Kiedy skręcała w nią, była głęboko pogrążona we własnych myślach. Zastanawiała się, czy kupić liliowe czy też miętowe zasłony, dlatego też nie zdążyła w porę zauważyć, że na jej drodze stoi jakaś klacz.
- Jak śmiesz zastępować mi drogę!? Nie wiesz, z kim masz do czynienia!? - krzyknęła na nieznajomą.


Ostatnio zmieniony przez Trixie dnia 17/2/2014, 20:04, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Trixie

Liczba postów : 27
Join date : 05/02/2014
Skąd : Manehattan

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica Gryfia

Pisanie  Gość on 15/2/2014, 21:37

Stała nie na środku i aż się zdziwiła kiedy ktoś na nią nawrzeszczał. Widać było, że klacz nie ma dzisiaj dobrego humoru. Wysunęła swój różowy język jak to miała w zwyczaju wpatrując się w nią swoimi wielkimi i cudownymi oczami.
- Pffblbbbl - Odezwała się, co raczej nie brzmiało ani gustownie, ani taktownie. Co więcej nie zdziwiłaby się jakby zaraz jednorożec coś jej zrobił. Mimo wszystko miała dobre zamiary i kiedy wpadł jej do głowy pewien pomysł otworzyła pyszczek i zrobiła typowe dla siebie "aach" podchodząc bliżej klaczy tym samym ją "przytulając" do swojej sierści, która wydawała się miękka jak nigdy i jakby nie uszkodzona przez tą klęskę, która zniszczyła wszystko. Oczy miała jak pięć złotych, wyglądała jakby na prawdę chciała pomóc a poza tym, kto mógłby chcieć skrzywdzić taką puchatą kulkę, która nie pragnie niczego innego jak tylko sprawiania by każdy był wesoły chociaż na te pięć minut.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ulica Gryfia

Pisanie  Trixie on 16/2/2014, 18:23

Trixie oburzyła się jeszcze bardziej na odpowiedź klaczy. Nie tylko zastąpiono jej drogę, ale jeszcze kpiono z niej w żywe oczy! NIKOMU kto kpi z Trixie nie ujdzie to na sucho, nie jeśli ona sama może tego dopilnować, oj nie! Już miała rzucić na to godne pożałowania stworzenie jakieś zaklęcie, gdy tamta zrobiła coś zupełnie nieoczekiwanego. Przytuliła Trixie! Zaskoczyło to niezmiernie Trixie. Do tego stopnia, że zapomniała o tym, że chciała zemścić się na tej istocie. Dopiero teraz zwróciła też uwagę na wygląd klaczy, a przypominała ona puszystą różową kulkę i gdyby nie jej wielkie lazurowe oczy można by ją z takową pomylić. Pogłębiło to jeszcze bardziej zdziwienie Trixie, jednak jedyną tego oznaką było nieznaczne poszerzenie oczu. Opanowała się jednak szybko i zwróciła z niespotykaną dla siebie cierpliwością, ale też i z wyższością do tego kucyka o zabawnym wyglądzie:
- Wygląda na to, że jednak nie wiesz kim jestem. Doprawdy nie wiem jak to możliwe, musiałaś chyba żyć na innej planecie przez te ostatnie kilka lat. Jestem Wielka i Potężna Trixie - najlepszy magik w Equestrii, najpotężniejszy i najmądrzejszy jednorożec wszechczasów!
avatar
Trixie

Liczba postów : 27
Join date : 05/02/2014
Skąd : Manehattan

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica Gryfia

Pisanie  Gość on 20/2/2014, 09:29

Wysłuchała jej uważnie, chociaż może to nawet tak nie wyglądało. Przekrzywiła swój owłosiony łeb w bok wysuwając swój język i oblizując się. Mogła nawet trochę wyglądać jak zombie, ale to pomińmy. Schowała język i znów zrobiła "aach" wciągając powietrze. Skoczyła kilka razy niczym owieczka. Czy znała Trixie? No pewnie, przecież kiedy była w Ponyville widziała ją przez okno kilka razy.
- Pffbbbbllllllfffllllppp fflllpp bbbfppl. - Odezwała się, no ale kto by ją zrozumiał kiedy w ten sposób mówiła? Nikt, ale raczej jej to nie przeszkadzało, w dodatku nawet nie zdawała sobie sprawy, że nikt jej nie rozumie. Uśmiechnęła się wesoło jakby to miała być sentencja kończąca rozmowę, ale przecież nie była.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ulica Gryfia

Pisanie  Trixie on 20/2/2014, 12:39

Trixie ponownie zaczęło się podnosić ciśnienie. Znowu zastanowiła się, czy by nie rzucić na kucyka zaklęcia. Wyobraziła sobie tą różową kulkę z wąsami i uśmiechnęła się do swojej wizji. Wtem zauważyła kapelusz na chodniku. Najwyraźniej należał do klaczy. Ehhh. To się na nic nie zda. Musi zarabiać na życie, rozśmieszając innych, więc dodatkowe wąsy tylko by jej to ułatwiły… Pomyślała o tym jak klacz wcześniej skakała… Hmmm… Czy ona już jej kiedyśnie widziała? Przypomniał się jej pobyt w Ponywille.
- Czy my się przypadkiem nie znamy? - Zmrużyła oczy, zastanawiając się nad tym… - Czy Ty nie jesteś Fluffle Puff?
Tak, teraz Trixie pamiętała to dokładnie. Widziała ją w oknie kawiarni, a jej imię wymieniły te dwa kucyki, które jej usługiwały, kiedy tam była.  Zdaje się, że mówili, że była drugim w mieście kucykiem komediowym, oprócz tej różowej, która zajmowała się też organizacją imprez. Dziwne, że pamiętała, jak się tamta nazywa szczególnie, że nie była nikim wyjątkowym, ani nie poznała jej osobiście. Cóż najwyraźniej wygląd przykuł wtedy jej uwagę…
- Zaskakujące, że przeżyłaś apokalipsę, wyglądasz raczej na delikatną klaczkę. - Trixie uśmiechnęła się szyderczo. - Chyba to twoje futro Cię ochroniło, co? Nic dziwnego, że teraz tak wygląda…
avatar
Trixie

Liczba postów : 27
Join date : 05/02/2014
Skąd : Manehattan

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica Gryfia

Pisanie  Gość on 20/2/2014, 16:19

Cóż, faktycznie nie wyglądała za dobrze, ale jednak jej futro wciąż było miękkie i puszyste. Co z tego, że brudne? Ta klacz wyglądała na taką co każdemu chce dopiec, teraz przynajmniej. Co do Fluffle Puff to miała w sobie tyle miłości, że żadne słowa jej nie raniły tylko odbijały się od różowego futerka. Przytaknęła jej kiedy ta wypowiedziała imię kulki. Oczywiście mogła się odezwać, ale nie lubiła tego robić za często. Poza tym po co? Tak czy siak przecież ją rozumieli prawda? Przez chwilę nawet Trixie wydawała się zdenerwowana, jednak cóż... Nie każdemu można dogodzić.
- Wygląda dobrze. Poza tym każdy ucierpiał przez apokalipsę. Nie tylko ja. - Odezwała się cicho, jednak na tyle by słyszała ją klacz. Chyba jedyny raz kiedy ktokolwiek usłyszał jej prawdziwy głos. Tak czy siak teraz nie zamierzała się już odzywać.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ulica Gryfia

Pisanie  Trixie on 20/2/2014, 19:55

Trixie otworzyła pyszczek z zaskoczenia. Fakt, że Fluffle Puff wcześniej ją przytuliła, był niczym w porównaniu do tego, że teraz się odezwała. Myślała, że ten kuc nigdy nic nie mówi. To chyba pierwszy raz kiedy tamta się do kogoś odezwała. Może była jedyną, która usłyszała jej głos… Trixie zrobiło się trochę głupio, że skrytykowała klacz. Na jej policzkach pojawił się lekki rumieniec. Gdyby Fluffle Puff się nie odezwała to pewnie nie zmieniłaby się w Wielką i Zawstydzoną Trixie, ale teraz… nie wiedziała, co powiedzieć, czy zrobić.
- Masz rację. Wybaczysz mi za to, co mówiłam? I Twoja sierść wygląda naprawdę dobrze. Jak to możliwe, że dalej jest taka puszysta?- Trixie uśmiechnęła się.
//Wybacz, że tak krótko. Moja wena umiera. W cierpieniach.
avatar
Trixie

Liczba postów : 27
Join date : 05/02/2014
Skąd : Manehattan

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica Gryfia

Pisanie  Gość on 28/2/2014, 15:49

Aż dziwne, że nagle "wielka i potężna Trixie" okazała przed nią taką czułość tylko dlatego, że odezwała się tak jak mówią inni. Miała wrażenie, że nie rozumieją jej paplaniny, chociaż wcześniej wyglądało to zupełnie inaczej. Przymknęła powieki zastanawiając się nad tym głębiej. Zrobiła nagle wielkie oczy uświadamiając sobie tą bolesną prawdę, ale czy chciała się zmienić? Nigdy w życiu, nie zmieniła się przez apokalipsę więc i teraz jej umysł pozostanie czysty i kochający wszystko wokół.
-[b Pffflpppfl Bllfp[/b] - Odezwała się a następnie wzruszyła ramionami w geście niewiedzy. Na prawdę nie miała pojęcia jakim cudem dalej ma taki futro, ale nawet jakby go nie miała to i tak nie zrobiłoby jej to różnicy. Było widać, że jest szczęśliwa, bardziej niż zwykle. W końcu mogła z kimś "porozmawiać" bo inni tylko patrzyli jak się wygłupia i wrzucali coś do kapelusza lub nie.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ulica Gryfia

Pisanie  Applejack (Chrysalis) on 23/3/2014, 19:10

Chrysalis dotarła w końcu do miasta. Ucieszyła się niezmiernie, gdy zobaczyła coś, co mogło ostatecznie zawierać w sobie jakieś kuce. Zanim jednak wparadowała do miasta, postanowiła przybrać postać mniej zwracającą uwagę.
Przypomniała sobie jedną z klaczek, które spotkała w trakcie jej niemal udanego szturmu na Canterlot. Ze wszystkich wydała jej się najmniej charakterystyczna, więc przybrała jej formę.
Magia oplotła ją na chwilę, zamykając w kokonie zielonych płomieni. Tam, gdzie liznęły skórę Królowej Podmieńców, pojawiały się barwne plamy, stopniowo oblekające całe jej ciało. Zmienił się jej wzrost i z bólem musiała ukryć róg i skrzydła.
Przemieniona wyszła z rowu, w którym się ukryła by się zmienić i weszła w miasto. Miała teraz krótsze nogi, ale szybko znalazła odpowiedni rytm kroku, by się nie męczyć.
Uroczy znaczek przedstawiał jabłka...
Tylko jak ona miała na imię?
avatar
Applejack (Chrysalis)

Liczba postów : 81
Join date : 05/01/2014
Skąd : Kraina Podm... Akry Słodkich Jabłek

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica Gryfia

Pisanie  Sylvestre on 26/3/2014, 19:51

"Więc to jest Ulica Gryfia" - ciemnoszary ogier przechadzał się po ulicy wydając charakterystyczny odgłos stukotu kopyt. Było trochę zimno i ciemno. Jego lodowaty wzrok błądził po horyzoncie niczym statek na odległych wodach. Poprawił trochę rozluźniony krawat i z kieszeni wyjął swoją Czarną Róże. Z nudy zaczął ją podrzucać skrzydłem umiejętnie go nie kalecząc. Dalej mierząc wzrokiem okolice nie widział nikogo przez te ciemności - " Ani żywej duszy" - pomyślał po czym schował swój nożyk motylkowy i zaczął podśpiewywać dawno zapomnianą prancuską piosenkę.
- Je ne veux pas travailler. Je ne veux pas déjeuner. Je veux seulement oublier. Et puis je fume - podśpiewywał z wyjątkowo pogodnym uśmiechem na ustach i sam postanowił, że zapali papierosa. Tak wiec zrobił i już chwilę później wypuszczał kłęby dymu ze swoich ust ciesząc się chwilą. Nic już chyba nie mogło popsuć tego momentu. No oprócz tego, że nastąpił na kałuże... Tak, on bardzo nie znosił się brudzić, to było dla niego jak obdzieranie ze skóry. - Merde... - Zaklął pod nosem jak najciszej umiał. Zazwyczaj nie wyrażał się wulgarnie ze względu na to, ze to nie kulturalne, ale teraz był zdenerwowany. Powycierał mokre kopyto o chustkę i ominął kałuże szerokim łukiem kontynuując podśpiewywanie piosenki i palenie papierosa...
avatar
Sylvestre

Liczba postów : 8
Join date : 22/03/2014
Skąd : Kiedyś Prancja

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica Gryfia

Pisanie  Rarity on 29/3/2014, 11:09

Och, dlaczego? Dlaczego ja zawsze muszę lądować w takich miejscach? To nie jest odpowiednia ulica dla damy...
Truchtała, chcąc przejść przez Gryfią jak najszybciej. Kierowała się na ulicę Pamięci. Dowiedziała się, że tam, na czarnym rynku, można kupić wiele artykułów po znacznie niższej cenie. W tym maszynę do szycia...
Rarity chciała wreszcie zabrać się za swój wielki plan otworzenia biznesu na nowo. Zdawała sobie sprawę, że porywa się z motyką na słońce, ale... Przynajmniej miała jakiś cel. Na początek zamierzała kupić właśnie maszynę do szycia, uszyć parę ubrań i sprzedać po znajomości - żeby zobaczyć, czy ktoś w ogóle będzie chciał je kupować. Zebrała już trochę materiałów, teraz trzeba tylko połączyć je w jedną całość.
Ale dlaczego ten czarny rynek musi być obok Gryfiej? Rarity nadal się wzdrygała, kiedy przypominała sobie niedawny incydent. Tak mało brakowało, a pożegnałaby się z tym światem... Przynajmniej za dnia było tutaj dużo kucyków, więc nikt jej raczej nie zaatakuje.
Minęła jakiegoś pegaza z papierosem, który podśpiewywał jakąś francuską piosenkę. Uśmiechnęła się; dzisiaj mało kto śpiewał ot tak sobie. Usłyszeć wesoły głos na ulicy było miłą odmianą.
Tak miłą, że mało brakowało, a przeoczyłaby w tłumie tak dobrze znaną jej twarz. Przyzwyczaiła się już do myśli, że w Rusteroth nie ma jej przyjaciółek i nie szukała ich wzrokiem po ulicach. Więc gdy zobaczyła znajome zielone oczy, pomarańczową sierść, związane blond włosy i do tego piegi... Przez moment nie wierzyła własnym oczom. Z wrażenia aż stanęła i otworzyła usta.
- A-Applejack?
avatar
Rarity
Admin/Mistrz Gry

Liczba postów : 241
Join date : 04/06/2013
Skąd : Ponyville

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica Gryfia

Pisanie  Applejack (Chrysalis) on 30/3/2014, 13:24

...tak.
To było jej imię. Applejack.
Chrysalis usłyszała je kiedyś, dawno, jeszcze podczas incydentu w Canterlocie. W sumie obijały się jej po głowie imiona ich wszystkich, ale większości nie pamiętała. Więc gdy teraz usłyszała to imię, wiedziała, że ma kłopoty. Bo oto zjawił się ktoś, kto pamiętał tą pomarańczową klaczkę.
Zatrzymała się, rozglądając. Wejdźmy w rolę, panie i panowie.
No i zawsze można założyć, że kiedyś uderzyła się w głowę i nie pamięta tego i owego.
Po dłuższej chwili zauważyła w końcu białą klacz z fioletowymi lokami. Tak, to jedna z przyjaciółek Twilight Sparkle. Wpatrywała się w nią z tak powalającym zdziwieniem, że gdyby nie przyrodzona jej godność Królowej Podmieńców, pewnie padłaby na ziemię i śmiała się jak szalona. Wytrzeszczyła jednak oczy.
- Rarity! - zawołała z radosnym zaskoczeniem. Imię klaczki pozostało z niedoszłego ślubu z Shining Armorem, ta klaczka jako jedyna dbała o swój wygląd. Mądra dziewczyna. - To naprawdę ty?!

_______
Avki (bo nie jestem grafikiem i nie zrobię listy jak DHMO):
http://quiss.deviantart.com/art/Not-over-yet-297686639
http://www.deviantart.com/art/Applejack-Vector-1-326420553
avatar
Applejack (Chrysalis)

Liczba postów : 81
Join date : 05/01/2014
Skąd : Kraina Podm... Akry Słodkich Jabłek

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica Gryfia

Pisanie  Rarity on 31/3/2014, 14:17

Pierwszy szok szybko minął i na twarzy Rarity wykwitł uśmiech. Ogromna radość pomieszana była ze wzruszeniem, ale kto w takim momencie by się nie wzruszył? Przecież dawno przyjęła do wiadomości, że już nigdy nie zobaczy swoich przyjaciółek. Marzyła o tym, że kiedyś znów się spotkają, ale wiedziała, że to nie nastąpi. A tu tak niespodziewana rzecz się wydarzyła. Realna, prawdziwa Applejack z krwi i kości, nie taka z marzeń i snów, stała przed nią. Co więcej, wyglądała na całą i zdrową. Cieszyła się tak bardzo, że aż łzy szczęścia pojawiły się w jej oczach. Nie wytrzymała i rzuciła się przyjaciółce na szyję.
- Tak, to ja! - wykrzyknęła radośnie, śmiejąc się lekko. Przytuliła AJ mocno. - Celestio, jak dobrze, że jesteś cała i zdrowa! Martwiłam się o ciebie!
Jak dobrze było ją znowu zobaczyć, dotknąć! Rarity bała się, że to jakiś cudowny sen, że zaraz się obudzi, znowu będąc samotną klaczą w wielkim mieście. Puściła Applejack, cofając się o krok, ale ciągle mając spojrzenie utkwione w niej. Jednak ta pragmatyczna strona dała o sobie znak. AJ nie mieszkała w Rust, Rarity to wiedziała. Więc... Musiała być z zewnątrz.
- Applejack, co ty tu właściwie robisz?
avatar
Rarity
Admin/Mistrz Gry

Liczba postów : 241
Join date : 04/06/2013
Skąd : Ponyville

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica Gryfia

Pisanie  Applejack (Chrysalis) on 1/4/2014, 14:34

"Celestio", taa...? - pomyślała Chrysalis nie bez złości, dając się wyściskać Rarity. Trafiła z imieniem. Dobra. Skoro też miejsce pobytu prawdziwej Applejack - nieznane Chrysalis - jest niewiadomą także dla Rarity, istniała szansa zaczepienia się tutaj na czas trochę dłuższy. W mieście zawsze można było natrafić na jakiegoś pełnego miłości kucyka...
- Jak przechodziłam obok miasta usłyszałam przypadkiem, że ktoś o tobie mówił - wyjaśniła, modląc się tylko, żeby nie poplątać czegoś oczywistego. - Chciałam się zapytać, dostać trochę informacji... Udało mi się wpaść na ciebie. Ale... - zrobiła zmartwioną minę. - Nie wiem, co dalej... - ściszyła głos. - No wiesz, papiery.
Wszystkim kucykom z Pustkowi wiadome było, że należy mieć dokumenty, żeby przebywać w Rusteroth. A nie miała ich ani Chrysalis osobiście, ani jako Applejack.
Co prawda gdyby nie wpadła na Rarity doskonale by sobie poradziła, wystarczyłaby zmiana w jakąś uroczą klacz i rozkochanie w sobie jakiegoś ogiera. Miałaby i jedzenie, a dzięki miłości wystarczająco energii, by korzystać z przemiany nie tylko w naglących wypadkach, ale także w mniej skrajnych sytuacjach. Bo w takich warunkach każdy ogier i każda klacz, kucyk ziemski, pegaz i jednorożec muszą walczyć o przeżycie.
Ale są zawsze lepiej przystosowani - jak na przykład Podmieńcy - pomyślała dumna z siebie Chrysalis.

_______
Avki (bo nie jestem grafikiem i nie zrobię listy jak DHMO):
http://quiss.deviantart.com/art/Not-over-yet-297686639
http://www.deviantart.com/art/Applejack-Vector-1-326420553
avatar
Applejack (Chrysalis)

Liczba postów : 81
Join date : 05/01/2014
Skąd : Kraina Podm... Akry Słodkich Jabłek

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica Gryfia

Pisanie  Rarity on 3/4/2014, 17:53

Zamrugała ze zdziwienia. O niej? Mimo swoich starań, nie była popularnym kucykiem w Rusteroth. KIEDYŚ BĘDZIE, to oczywiste, ale jeszcze nie teraz. Jasne, poznała kilku wpływowych ogierów, jakieś sympatyczne, wysoko postawione klacze… Ale żeby o niej rozmawiali?
- Szczerze mówiąc, jestem zaskoczona, że ktoś wspominał o mnie w zwyczajnej rozmowie. Widzisz, moja droga, pracuję teraz w kasynie, nie jestem kucykiem z wyższych sfer – wyznała. Przymknęła oczy i uśmiechnęła się. – Ale z drugiej strony… Klaczy o tak wspaniałej urodzie się nie zapomina, nieprawdaż?
Ściągnęła brwi, a jej twarz przybrała zmartwiony wyraz. Applejack nie ma papierów? Niedobrze, bardzo niedobrze. Ale z drugiej strony łatwo można sobie z tym poradzić. Machnęła kopytkiem i posłała AJ delikatny, znaczący uśmiech.
- Niezbyt mądrze postąpiłaś, przychodząc tutaj bez dokumentów – oznajmiła dobitnie. Jakby ją złapali, to… Rarity właściwie nie była pewna, co się działo ze złapanymi kucykami, ale spokojnie mogła spodziewać się najgorszego. W Rusteroth z przybyszami się nie cackano. – Jednakże, mam pewien pomysł.
Rozejrzała się. Nie, Gryfia nie była odpowiednim miejscem, żeby o tym rozmawiać. Zdecydowanie nie. Złapała AJ za kopytko i pociągnęła w stronę Alei Złotej. Serce zaczęło jej mocniej bić, zapomniała o maszynie do szycia. Teraz musiała po prostu pomóc swojej przyjaciółce. Ukryć ją.
- Zaraz Ci wszystko wyjaśnię, tylko znajdziemy się… w nieco dogodniejszym miejscu - wyjaśniła szeptem.

z/t
avatar
Rarity
Admin/Mistrz Gry

Liczba postów : 241
Join date : 04/06/2013
Skąd : Ponyville

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica Gryfia

Pisanie  Trixie on 5/4/2014, 10:53

Odpowiedź Fluffle Puff nie usatysfakcjonowała Trixie. Nie powinno się odpowiadać w ten sposób do osób takich jak ONA! Wcześniej myślała, że klacz po prostu nie potrafi mówić, a teraz skoro okazało się, że jednak posiadła tę umiejętność, to cóż… Trixie nie podobało się to, że nie udzieli jej odpowiedzi w kucykowym języku tylko w jakimś wymyślonym przez siebie bełkocie. Szczególnie kiedy już ujawniła się z faktem, że umie porozumiewać się w taki sposób, by wszyscy ją rozumieli. Dlatego też Trixie odeszła szybkim krokiem, z wściekłością wypisaną na pyszczku i płaszczem powiewającym za nią jak za Snapem. A wściekłość + Trixie = kłopoty. Ogromne kłopoty. Lepiej jej wtedy nie wchodzić w drogę.
I tak oto Trixie - z krwią gotującą się w jej żyłach - wpadła na jakiegoś ogiera. Nie jej wina, że akurat stał w niewłaściwym miejscu. Jakby nie mógł przewidzieć, że ktoś - tzn. ONA - będzie tamtędy iść. W dodatku to już drugi raz, kiedy ktoś staje na jej drodze.
- Jak śmiesz stawać na drodze najpotężniejszemu kucowi w tym mieście?! - krzyknęła.
avatar
Trixie

Liczba postów : 27
Join date : 05/02/2014
Skąd : Manehattan

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica Gryfia

Pisanie  Sylvestre on 25/4/2014, 16:15

Został lekko potrącony przez jakaś klacz o wyjątkowo niskim poziomie manier. Z przyzwyczajenia zmroził ja zimnym spojrzeniem lecz przecież to płeć żeńska. Nie można wobec płci przeciwnej być niemiłym lecz wyraz twarzy nieznajomej i sposób w jaki się wysławia był dość infantylny by nie powiedzieć niegrzeczny. Nim się odezwał wpierw wyciągnął skrzydłem z pyska papieros i go zgasił rzucając w kąt.
- Najmocniej przepraszam dame, lecz śmiem twierdzić, iż to pani na mnie wpadła - burknął lekko zdenerwowanym głosem. "Jak można być tak zadufanym w sobie. Już nawet ja aż taki nie jestem"- pomyślał po czym spojrzał na nią ignorującym wzrokiem. Już nawet nie zależało mu by jej nie urazić. Wręcz przeciwnie. Kultura obowiązuje wszystkich bez wyjątku. No cóż pewnie kolejnego bufona na świecie więcej.
-Śmiem również wątpić w pani potęgę mon cher- burknął tym razem z szyderczym uśmiechem na twarzy.
Jedyne czego mógł się spodziewać to to, że twarz nieznajomej klaczy może się zrobić granatowa.
avatar
Sylvestre

Liczba postów : 8
Join date : 22/03/2014
Skąd : Kiedyś Prancja

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica Gryfia

Pisanie  Trixie on 28/4/2014, 15:08

Policzki Trixie zrobiły się karmazynowe z wściekłości. - Jak śmiesz odzywać się do Trixie w TEN sposób?! Kompletny brak kultury! I czy nie zdajesz sobie sprawy, z kim masz do czynienia? - z każdym słowem głos Trixie stawał się coraz głośniejszy i głośniejszy, a ostatnie słowa wręcz wykrzyczała. - Myślałby kto, że w mieście takim jak to będą mieszkać sami gentlemani, a tu proszę! Nie dość, że TO TY wpadłeś na Trixie, to jeszcze twierdzisz, że to Trixie wpadła na Ciebie?! Pomijając fakt, że kłamiesz, to czy nie wiesz, że z kobietami się nie dyskutuje, bo one zawsze, ALE TO ZAWSZE mają rację?!
On śmie wątpić w jej potęgę?! Jeśli wcześniej Trixie myślała, że była wściekła, to teraz przekroczyła ten próg i straciła panowanie nad sobą. Niech pozna gniew Trixie. Nie myśląc wiele rzuciła pierwsze lepsze zaklęcie jakie przyszło jej na myśl. Nie było może zbyt trudne, ani spektakularne, ale efekt był dokładnie taki, jak życzyła sobie Trixie: Kuc przewrócił się, wpadając twarzą w kałużę między nimi. - Mama nie uczyła Cię, że trzeba się trzy razy zastanowić zanim coś się powie?- rzekła Trixie z udawaną troską. - Cóż najwyraźniej nie. Lepiej nadrób tą lekcję. - dodała.
avatar
Trixie

Liczba postów : 27
Join date : 05/02/2014
Skąd : Manehattan

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica Gryfia

Pisanie  Sylvestre on 28/4/2014, 19:21

Sam już nie wiedział czy ma się śmiać czy kogoś ze śmiechu zabić. Sam widok niebieskiej klaczy o czerwonym łbie był komiczny. Miarka się przebrała z momentem gdy Sylvestre wylądował w kałuży. Niefortunnie ubrudził sobie cały krawat lecz szybko się podniósł i syknął ze złości:
- Myślałby kto, że w mieście takim jak to będą mieszkać same damy, a tu proszę! - zachichotał podczas przedrzeźniania głosu tej zadufanej w sobie laluni. Tym samym poprawił swój krawat i wycisnął z niego wodę by ten osechł. Postanowił, że albo będzie "jechał na bajerę" albo po prostu ja zabije. Nie... czekaj... ten drugi fakt jest idiotyczny. Jeszcze wyskoczy zza doniczki jakiś "bohater" i JĄ wyswobodzi a Prancuza zabije...
- Słuchaj mon cher, nie chcę żadnych kłopotów i ty pewnie też. Moglibyśmy ten spór zażegnać i o prostu rozejść się w dwie różne strony? - jej obecność coraz bardziej go denerwowała. Gdy tylko spojrzał na stan swojego krawatu był bardzo zniesmaczony.
- Żadna pralnia mi tego nie przyjmie... - postanowił nie denerwować się za bardzo i chciał znaleźć się jak najdalej od tej zarozumiałej pannicy.
avatar
Sylvestre

Liczba postów : 8
Join date : 22/03/2014
Skąd : Kiedyś Prancja

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica Gryfia

Pisanie  Trixie on 2/5/2014, 19:05

Trixie skrzywiła się, gdy zobaczyła, że jedynie krawat ogiera ucierpiał po upadku. Miała nadzieję na coś więcej.... Ale cóż, trzeba cieszyć się tym, co się ma. Jednak gdy Trixie usłyszała tą insynuację, że nie jest damą, że ONA NIE JEST DAMĄ! uśmiech zszedł jej z twarzy. I jeszcze, że on miał czelność przedrzeźniać JĄ - Wielką i Potężną Trixie! I teraz jeszcze chce, by Trixie zapomniała o tym i dała mu spokój! Wolne żarty! - Chciałbyś! Wydaje Ci się, że jesteś jakimś książątkiem? Że możesz wszystko? Że jesteś ponad wszystkimi? Otóż nie, nie jesteś! Chcesz "rozejść się w dwie różne strony"? Najpierw wpadasz na Trixie, następnie próbujesz jej wmówić, że było inaczej i potem jeszcze żartujesz sobie z niej! A teraz chcesz, by o tym zapomniała, tak?! Zapomnij! - swoją odpowiedź Trixie podkreśliła tupnięciem kopyta. - Jeśli chcesz spokoju, będziesz musiał najpierw Trixie przeprosić!
avatar
Trixie

Liczba postów : 27
Join date : 05/02/2014
Skąd : Manehattan

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica Gryfia

Pisanie  Sylvestre on 6/5/2014, 12:05

"Gdyby tylko wiedziała" zaśmiał się sam do siebie. On jest zbyt słaby by wszystko zrobić SAM. Od tego miało się kiedyś ludzi... "rodzinę" ale mniejsza o to. Widząc wrzeszczącą klacz miał szczerą chęć przywalić jej w tą pusta główkę. Wolał jednak uniknąć rękoczynów ze względu na poranne bóle kręgosłupa.
-Słuchaj dame. Cholernie nie lubię się tak droczyć. Pour permission! Nikogo nie muszę przepraszać, jedynie chyba swoją dumę za to haniebne spotkanie.Radzę dame zrobić to samo.
W tym samym czasie jego zegarek wydał charakterystyczny odgłos "pip". "Czy to pora na obiad? Nie to nie to... to chyba pora by walnąć ją w twarz! Nie to też nie to... Nie ważne... Po prostu chcę mieć ją z głowy" - z niechęcią spojrzał na jej wyjątkowo skrzywiony pysk.
- Mam szczechrą nadzieje, że nie będę musiał dame widzieć na moje oczy. -" Lepiej ciszej bo być może Gruba i Tęga Trixie... chyba tak to szło... mogłaby zrobić coś mua"
avatar
Sylvestre

Liczba postów : 8
Join date : 22/03/2014
Skąd : Kiedyś Prancja

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica Gryfia

Pisanie  Trixie on 12/5/2014, 20:03

Trixie zaśmiała się w nieprzyjemny sposób. - Chcesz spokoju? Och, biedactwo. Pewnie żyjesz w ciągłym stresie, nikt Cię nie rozumie. Doprawdy nikt na tym świecie nie wie, jak to jest. Ale zaraz… Była chyba Apokalipsa. Ach, no tak. Przecież to nic takiego. Nie zniszczyła nikomu życia, ani nic. Generalnie to było wydarzenie jak każde inne. Tak….. - powiedziała z ironią. - Ale wiesz co? Też mam dosyć rozmowy z Tobą. Jesteś taki nudny. Chociaż miło było zobaczyć ten grymas na twojej twarzy. Ten wzrok, który gdyby mógł zabiłby. Zaśmiała się. - Doprawdy urocze. Dlatego właśnie Trixie ma nadzieję, że jeszcze się zobaczymy. - z tymi słowami zaczęła się oddalać, nie zapominając przy tym zadbać by jej płaszcz załopotał w taki sposób, by ten bezczelny ogier dostał po twarzy. I na koniec jeszcze jedno… i ledwo pomyślała te słowa, krawat kuca zapłonął. Nie odwracając się krzyknęła: Au revoir, Schätzchen!
avatar
Trixie

Liczba postów : 27
Join date : 05/02/2014
Skąd : Manehattan

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica Gryfia

Pisanie  Sylvestre on 24/5/2014, 12:00

"Co za wredna mała... ph! Czekaj czy ja czuje dym? Oh merde" Szybko ugasił krawat kopytkami. Był już wystarczająco zdenerwowany i wściekły. Kto w ogóle pozwala takim aroganckim pannom łazić po ulicy?! Krawat i tak był już do wyrzucenia. Ogier zerwał go z szyi i wyrzuci do śmietnika tym samym wyciągając skrzydłem drugi, z kieszeni garnituru. Założył go na miejsce starego i zdegustowany skierował się jak najdalej od problemu. Głośno tupotał kopytami i nerwowo machał związanym ogonem. Uśmiech zszedł mu z twarzy i ponuro szedł ulicą. Jak ta wredna wesz mogła go doprowadzić do wściekłości? Widocznie taka wesz potrafi mocno gryźć. Postanowił opuścić to miejsce i może skierować się np. do swojego mieszkania, do miejsca pracy lub po prostu coś kupić. Byleby JEJ tam nie było.
"Wow, pogratulować inteligencji" myślał sarkastycznie " Oby mua nigdy jej nie musiał widzieć. Wolałbym prędzej zjeść swój krawat" I z takim akcentem opuścił Ulicę Gryfią.
avatar
Sylvestre

Liczba postów : 8
Join date : 22/03/2014
Skąd : Kiedyś Prancja

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica Gryfia

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach