All the girls are lookin', damn. ^^''

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

All the girls are lookin', damn. ^^''

Pisanie  Spike on 15/2/2014, 19:10


Imię: Nigdy nie bywało, by w czasach swojego dzieciństwa był nazywany inaczej, niżeli "Spike". Kiedy jednak nastąpiła Apokalipsa, zdaje się, że nastąpiła tu delikatna zmiana. No może nie od razu, lecz po jakimś czasie piach i kuce nadali mu ksywę "Kolec". |D

Wiek: 20 lat.

Rasa: Smok.

Płeć: Samiec, ot tak. Bo nie ogier.

Pochodzenie: Czysto... Hm.

"Krótka" historia: Bywają takie chwile, gdy rodzinna sielanka przyjaźni i radości zostanie zakłócona. Apokalipsa nie ominęła cudem Ponywille, ani  żadnego innego zakątka. I wiecie co? Był taki smok. A właściwie smoczek, bo to dopiero przedstawiciel w trakcie rozwoju dziecięcego był. Służył jako asystent pewnej klaczy. Która zresztą stała się księżniczką. Jednak wracając do ważnych faktów, gdy nastała panika, wszyscy nagle pozapominali o Spike'u. Tak po prostu. Każdy próbował ratować swój tyłek. W zamieszaniu smok zgubił swoją opiekunkę i został wyprowadzony w drogę z niemalże obcymi kucami. I tak właśnie zaczęła się przygoda pewnego wędrowca. Ponad połowa jego towarzyszy po prostu pozdychała po drodze. Pozostali tylko ci najsilniejsi, a wśród nich znalazł się również mały smok. Po jakimś czasie okazało się, że owa grupa przerodziła się w bandę złoczyńców. Tak po prostu. Napadali na inne grupy kucy, okradali, hańbili klacze. Sam smok przyglądał się temu szaleństwu ze strachem i obrzydzeniem. Coraz bardziej widział świat w ciemnych barwach i zaczął gardzić innymi istotami. Pewnego dnia spotkali na swojej drodze samotnego wędrowca, okrytego płaszczem i futerałem na grzbiecie. Przy jego pasie zwisała gruba sakiewka z brzdękającymi monetami. Pociągał z butli mocny alkohol, patrząc na nich ze znudzeniem. Wszyscy, razem ze smokiem, pomyśleli, że jest łatwym łupem. Spike'owi nie mieściło się w głowie, jak można być tak głupim... Bądź odważnym. Ale raczej to pierwsze. Pozdrowił ich ironicznym uśmiechem i zmierzył wszystkich wzrokiem. A później odszedł. Tak po prostu. Towarzysze smoka stali jak wbici i tylko patrzyli. Dopiero po dłuższej chwili ruszyli w zupełnie innym kierunku. Spike jednak tak stał i obserwował tajemniczego wędrowca. Do dzisiaj nie potrafił wyjaśnić co go pchnęło do takowego czynu, lecz pobiegł za samotnikiem. Niestety tamten zniknął, a smok mógł tylko iść przed siebie. Jakoś nie uśmiechał mu się powrót do bandy zbirów. Aż trudno uwierzyć, na ile może starczyć gadowi takiemu jak on wody. Szedł tak przez wiele dni, nim wreszcie zemdlał. Tak po prostu. Obudził się w zupełnie innym miejscu, w dodatku przykryty materiałem. Obok stała woda i nieco podróżniczego jedzenia. Kręciło mu się w głowię i mógł tylko rzygać jak kot. Dopiero po chwili spostrzegł, że nie jest sam. W bardziej zacienionej części pomieszczenia siedział kuc. A właściwie pegaz, jeśli trzeba było być konkretnym.Przesuwał leniwie kopytkiem po instrumencie, wydobywając z niego słodkie dźwięki. Czekał, obserwował. No i pił. Odezwał się pierwszy, co zaskoczyło szczerze chyba ich obu. Mówił o tym, jakie życie prowadzi, co robi, aby zarobić pieniądze. Kolejną ciekawostką było to, że owy pegaz był minstrelem. Nabijał sobie sakiewkę, przygrywając wieśniakom i wyprawiając różne sztuczki akrobatyczne. Smok pomieszkiwał z nim kilka dni. Tamten o nic nie pytał, tylko opowiadał o sobie. Czekał, aż młodziak wreszcie się otworzy, opowie swoją historię. I tak się również stało. Nieznajomy zaproponował mu układ. Polegał on na nauczeniu go rzemiosła minstrela, jednak miał dotrzymać kroku swojemu nowemu opiekunowi. Spike zgodził się bez mrugnięcia okiem. Lata nauki upłynęły mu na grze skrzypcami, największej akrobatyki i mocowaniu się z nożami. Jak mawiał Golden, bo tak się nazywał jego mistrz, kuc bez noża, to jak kuc bez kopytek, a nawet i całych nóg. Spike rosnąc, nadal różnił się budową od zwykłych kucyków. Stał prosto na dwóch kończynach, jednak już potrafił biegać szybciej na czterech. Posługiwanie się skrzypkami szło mu równie łatwo, jak zionięcie zielonym ogniem. Podróżowali dosłownie wszędzie tam, gdzie ich przyjmowano. Tak po prostu. Golden Sing okazał się pijakiem, co zresztą smoczyska nie zdziwiło. Większość całej zarobionej kasy lazło na alkohol, w ostateczności na suchary i nieco wody. Kamieni szlachetnych smok musiał sobie codziennie sam szukać. Minęło kilka lat, kiedy był dalej czeladnikiem. Nastał taki dzień, kiedy dotarli do Rusteroth. Wpuszczono go bez szemrania, bo w końcu mistrz Spike'a był sławną osobistością, jakby nie było. Jako miejsce na występy uzyskali ledwie platformę, która jednak była nieraz luksusem, jeśli chodzi o historię ich występów. Zarobili dzisiaj dużo. Mieszkańcy Miasta Śmieci nie byli oszczędni. Mistrz wyprawił niezłą popijawę w okolicznym barze, a nawet poszedł zagrać w kasynie. Spike podążał za nim niczym cień i czasem go podtrzymywał, by nie upadł. A przede wszystkim bronił pieniędzy, które miały zapewnić im byt. Tak w ogóle to Golden Sing miał spore powodzenie, a w połączeniu z kasą, pewnie wyszedłby mu cały harem. Tego smok bał się najbardziej. Jeśli mistrz byłby zaślepiony zbytnio swoimi pragnieniami krocza, mogłoby się to źle dla nich skończyć. Dzisiejsza fortuna nie mogła sobie od tak zniknąć. Zanim pegaz jeszcze dosiadł się do któregoś ze stołów, pogonił swojego czeladnika po najmocniejsze drinki. A najlepiej w liczbie mnogiej. Gdy smok już wrócił, nastąpiło zaskakujące zdarzenie. Stanął jak wryty i ścisnął mocno napój dla Golden'a. Jego mistrz siedział przy stole, przy którym usługiwała Rarity. Widok ten wstrząsnął nim do tego stopnia, że musiał ocierać zaplątaną łezkę. Z żalem i wstydem musiał przyznać, że przez te lata rzadko wspominał swoich dawnych przyjaciołach. Ba! Jak on mógł zapomnieć o swojej dziecinnej miłostce? Już miał się odwrócić na pięcie, już miał stąd wybiec... Gdy przypomniał sobie o najważniejszym. No tak. Naiwny mistrz. Gdyby został sam, pewnie znalazłby go jutro w jakiś śmieciach bez niczego cennego. Konkrety. Założył na głowę kaptur swojego ciemnego płaszcza i tak krążył niedaleko swojego mistrza, nie musząc się bać rozpoznania. Następnego dnia był rozkojarzony. Mistrz rzucił propozycją, aby ruszyć w dalszą drogę. Spike nie komentował, tylko spakował ich rzeczy i opuścili miasto. Tak po prostu. Na drodze ktoś na nich czekał. Był to największy rywal mistrza. A właściwie nie rywal, tylko wróg. W umiejętnościach tylko ktoś by ubliżał Golden Sing'owi, jeśli stawiłby ich na równi. Bywał w towarzystwie trzech ogromnych kucy, z czego tylko jeden był jednorożcem, a reszta pegazami. Ze słowami kpiny rzucili się na dwójkę wędrowców. Nie mieli szans nawet wyjąć noży, a mistrz był mocno osłabiony kacem. Zbili ich na kwaśne jabłko i okradli, a nawet zhańbili wielokrotnie Golden'a. Smoka nie chcieli nawet tykać. Zresztą Spike stracił przytomność po którymś ciosie w głowę. Obudził się dopiero kilka godzin później, widząc umierającego mistrza. Wyciągnął zza pazuchy list z pieczęcią, w którym było oznajmione, że od kilku lat był pełnoprawnych minstrelem, a nie ledwie czeladnikiem. Smoczy wzrok się zamglił i zapłakał. Chyba po raz pierwszy od kilku lat. Wiedział doskonale, że mistrza nie da się uratować. Jednak smucił go najbardziej fakt, że znowu został sam. Tak po prostu. Spike dalej uprawiał tradycję swojego mistrza, poprzysięgając zemstę wrogowi jego... przyjaciela. Mistrza. Bohatera. Pomimo, że był zbrukany wszystkimi ewentualnościami. Czasem zdarzało mu się powracać do starych miejsc. Jak na przykład po to, by poobserwować w wolnym czasie Rarity w pracy. Więcej jednak czasu zajęły mu występy i smutna gra na skrzypcach. I tym sposobem stał się kolejnym wędrowcem. Tak po prostu.

Wygląd: Czas bywa nieubłagany. Dla wszystkich, nawet smoków. Nasz ukochany Spike dojrzał fizycznie. Pewnie większość z jego dawnych przyjaciół by go nie rozpoznała od razu. A przede wszystkim pysk mu się zmienił. To już nie ta słodka morda, pulchny smoczuś  i w ogóle. Cała szczęka mu się wydłużyła, pojawiły się ostre kły.  Oczy wydają się teraz skośne jak u rodowitego gada. Ale nie wygląda na jakiegoś potwora. Nie, zamyślony wyraz nadaje mu nutkę tajemnicy. I zresztą ten inteligentny błysk w oku nie pozostawia wątpliwości, że wyrósł na znośnie urodziwego smoka. Jego łapska kończą się szponami, dość przydatnymi, zależnie od okoliczności. Na jego plecach nadal nie pojawiły się skrzydła, lecz urosły kolce grzbietowe, które zaczął piłować już dawno temu. A właściwie wtedy, gdy zaczął nosić ubranie. No już tak jest, kiedy w jakimś wieku zaczyna odczuwać się zawstydzenie przed pokazywaniem swoich części intymnych. Spike ogółem zaczyna już się garbić. I biega znacznie szybciej na czterech kończynach. Nadal jednak jest mu daleko do tego, by swobodnie na nich chodzić. Przez ramię zwykle ma przewieszony futerał na skrzypce. Ubrany w ciemny, znoszony płaszcz z kapturem. Wszędzie ma poukrywane noże. Najczęstszym gatunkiem są oczywiście te do rzucania, bo w końcu na tym polega sztuka, czyż nie? Nożnik nie tylko musi potrafić nim władać w ręku, ale też i w powietrzu. Z morderczą precyzją. Gad z pewnością nabył sporo muskulatury, będącej bezcenną w obliczu walki o życie. Kto zresztą widział gada-koksa? No właśnie. Spike jest w istocie kolegą o ciele akrobaty.

Cutie mark i talent: Nope, ale ten od Rarity wygląda smacznie.

Charakter: Gady od zawsze były uważane za sprytne i niewarte zaufania stworzenia. Ale wiecie co? Chociaż chciwość jest niby cechą reprezentacyjną, Spike potrafi ją przemóc. W zasadzie od ledwie smoczątka przejawiał szczególne progi intelektualne i dobroć. To przede wszystkim. Jego osobie powinno przypisać wierność jako elementowi. Gdyby tylko śmierć, lub wypadki nie niszczyły jego przyjaźni, pewnie zawierałby takowe związki z prawie każdym. Wydaje się leniwy, lecz uparty przede wszystkim. Kto inny mógłby obwinić sprawiedliwość tego świata, gdy lampa do czytania świeci mu w oczy lepiej od niego? Twiligh powinna wiedzieć to najlepiej. Zbytnio nie lubi robić to, co ktoś mu nakazuje. Takowa uległość pasuje mu jak pięść do nosa. Bo warto zauważyć też tą sposobność, że występuje u niego wręcz dziewicza niewinność, gdy przebywa w zbyt bliskim kontakcie (np. wzrokowym, niespodziewany dotyk) z ukochaną osobą. Ostatnio nauczył się zbywać swoje zawstydzenie obojętnością. Zresztą będąc już niemalże dorosłym osobnikiem, powoli budzi się w nim smoczy żar. Ale taki prawdziwy. Co jakiś czas odczuwa pragnienie, by coś zniszczyć. Ukraść, komuś zaszkodzić. Ale wiecie co? Spike nie takie pierdy zbywał na manowce. Już od jakiegoś czasu obudziła się w nim nieugięta odwaga połączona z rozwagą. Przecież nie był głupcem, żeby rzucać się na bandę najemników składających się z szesnastu kuców. A przynajmniej nie sam. Chociaż smoki przeważnie są samotnikami, nasz przyjaciel wydaje się być tego przeciwieństwem. Lubi rozmawiać, spędzać czas w hałasie i radości. Bywa jednak, że jeśli dzieje się to przez dłuższą chwilę, odczuwa zmęczenie i niechęć. W zasadzie jedno bierze się z drugiego. Drugą rzeczą, która w sumie się w nim nie zmieniła to małomówność. I tu nie chodzi o to, że ma z tym jakieś problemy. Rozmowy w zasadzie o pogodzie go nie interesują. W dzisiejszym świecie liczą się fakty. Tego nauczył go mistrz. Mawiał oczywiście z lekką rezerwą. Nikt nie lubi ponuraków. Jest uprzejmy, gdy sytuacja tego wymaga, jednak w normalnych może rzucić słówkiem mało dżentelmeńskim. Nikogo to nie zdziwi. Nie lubi intryg i kłamstw, pomimo że właśnie takimi rzeczami napycha sławetne ballady.

Miejsce zamieszkania: Pustkowia.

Pokój/mieszkanie/dom/inne: Od czasu do czasu pod drzewkiem, czy w rowie.

Zdolności:

    - akrobatyka
    - nożnik
    - zianie ogniem (przesyłanie wiadomości)
    - gra na skrzypcach
    - śpiewa czysto, w końcu był uczniem swojego mistrza. Nie jest jednak utalentowany.
    - juma nie śpi.
    - rozbrajanie zamków.
    - wchłanianie bólu.
    - potrafi się zmienić w pierwotnego smoka. (if you know what i mean)
    - potrafi namierzyć kamienie szlachetne.


Praca/wykonywane zajęcie: Wędrowny minstrel.

Ciekawostki:

    - Spike'owi marzy się harem. |D
    - Kamienie szlachetne nadal są jego ulubionym przysmakiem.
    - To, czy Spike jest bogaty, jest pojęciem względnym.
    - Nigdy nie przebywa w jednym miejscu dłużej niż dwa dni.
    - Chociaż Spike sobie wmawia, że tak nie jest, dalej się ślini na widok Rarity. ("ślini")
    - Jest prawie wysoki jak Molestia.
    - Wiek nie równa się doświadczeniu.
    - Spike jest yuristą.
    - Lubił się trollować z Molestią dopóki nie znikła.
    - Nienawidzę, gdy Jezus jeździ na dinozaurze po moim domu. ;^;
avatar
Spike

Liczba postów : 24
Join date : 28/01/2014
Skąd : Z dupy, wiesz?

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: All the girls are lookin', damn. ^^''

Pisanie  Rarity on 15/2/2014, 20:15

...mam gdzieś, że to ściana tekstu, ale ta historia tak bardzo mi się podoba <3 W ogóle, śliczna karta, warto było trochę poczekać ^^
Akcept~.
avatar
Rarity
Admin/Mistrz Gry

Liczba postów : 241
Join date : 04/06/2013
Skąd : Ponyville

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach